Blog > Komentarze do wpisu
SEJMIKI W IOWA
Caucausing w Iowa bardzo przypomina szlacheckie sejmikowanie, które działo się po gospodach i kościołach. Po stu do dwustu obywateli zbierze się 3 stycznia na sejmikach w restauracjach, salach gimnastycznych i zborach. O siódmej wieczór zamkną drzwi i rozpocznie się głosowanie.
Głosowanie republikańskie jest proste. Każdy wypisuje swojego kandydata na kartce i wrzuca głos do kapelusza przewodniczącego. Wystarczy napisać "Rudy", a uznane to zostanie za poparcie Giulianego. Głosy podlicza się, po czym wyborcy wracają do domów oglądać Rodzinę Soprano.
Demokraci mają barwniejsze procedury. Po zamknięciu drzwi wyborcy deklarują poparcie, gromadząc się w grupki. Jeśli sejmik odbywa się w kościele, to wyborcy Hillary mogą się zwołać w kaplicy Matki Bożej, bo to kobieta, wyborcy Edwardsa pod figurą św. Franciszka, bo on pamiętał o ubogich, a wyborcy Obamy przy konfesji św. Jana Złotoustego, bo też nikt nie umiał przerwać jego słowotoku. Załóżmy, że na chórze siedzi trzech wyborców Kucinicha, playboya z odstającymi uszami, który ma dwie generacje od siebie młodszą i jedną głowę od siebie wyższą blond-modelkę za żonę.
Po policzeniu poparcia, przewodniczący podaje pierwszą prognozę. Jeśli któryś z kandydatów nie zebrał 15% wyborców, wówczas jego grupka zostaje rozwiązana. Następuje półgodzinna przerwa na kawę w refektarzu, podczas której ciastem, uśmiechem i rozmową przekonuje się trzech wyborców Kucinicha, by przyłączyli się do tej, a nie innej większej grupy. Po kolejnym głośnym odliczaniu przewodniczący podaje wyniki i wszyscy udają się do domów oglądać Rodzinę Soprano.
Andrzej Kozicki
wtorek, 01 stycznia 2008, usa2008