USA 2008 - wybory prezydenckie w Ameryce. Demokraci i Republikanie. Kandydaci: Barack Obama i John McCain. Informacje, analizy, newsy. Kampania, prawybory, wybory w Ameryce.
czwartek, 31 stycznia 2008
MITT ROMNEY - KONSERWATYWNY EKOLOG Z GŁOWĄ DO INTERESÓW

Jest bogaty, przystojny, ma na swoim koncie sukcesy w biznesie i polityce. Poglądy polityczne ma w sam raz dla elektoratu republikańskiego – sprzeciwia się przerywaniu ciąży i legalizacji związków homoseksualnych, ale za to jest za ułatwieniami imigracyjnymi i powszechnym systemem opieki zdrowotnej. Słowem, idealny kandydat republikańskiego środka, o którego wystawieniu marzy zapewne niejeden działacz partyjny. Jednak czy Amerykanie będą gotowina poparcie kogoś, kogo przodkowie praktykowali poligamię i kto nigdy się nie odciął od swoich mormońskich korzeni? Na razie jednak Mitt Romney, jako pierwszy tak poważny kandydat z tej grupy religijnej, radzi sobie całkiem nieźle.

Można powiedzieć, że Romney walkę o prezydenturę ma we krwi – już jego ojciec,gubernator Michigan, starał się o republikańską nominację w 1968 roku. Początkowo Romney senior miał nawet całkiem wysokie poparcie, ale pogrzebał swoje szanse niefortunną wypowiedzią o praniu mózgu, któremu miał być poddany przez rządową propagandę w sprawie Wietnamu, co zostało uznane za słabość charakteru. Młody Romney początkowo jednak nie wykazywał ciągot politycznych, zdobywając wykształcenie prawnicze i parając się z powodzeniem konsultingiem. Jego zdolności do przyciągania pieniędzy zostały zauważone przez komitet organizacyjny zimowych igrzysk olimpijskich w kolebce mormonów – Salt Lake City, borykający się z kilkusetmilionowymi długami, co groziło samemu przeprowadzeniu imprezy. Jako nowy przewodniczący komitetu Romney doprowadził nie tylko do tego, że igrzyska się odbyły, ale też do wypracowania blisko 100 milionów dolarów zysku.

Mitt Romney
Mitt Romney

Olimpiada była dla Romneya przepustką do wkroczenia w świat wielkiej polityki. Szansa nadarzyła się w 2003 roku, w związku z wyborami gubernatorskimi w Massachusetts. Ówczesna republikańska gubernator nie radziła sobie dobrze na tym stanowisku, więc lokalni działacze zaczęli się rozglądać za innym kandydatem. Romney, opromieniony sukcesem igrzysk i rodzinną tradycją polityczną, był naturalnym kandydatem. Ostatecznie wyprzedził kandydatkę Demokratów o 5 punktów procentowych, w czym pomogło mu hojne finansowanie kampanii z własnych środków.

Jako gubernator Romney był popularnym politykiem, choć niektóre jego decyzje większość wyborców republikańskich musiały wprawić w zdumienie. Dużą część swojej energii poświęcił na zlikwidowanie dziury budżetowej, co udało mu się osiągnąć kosztem podniesienia podatków i opłat oraz redukcji finansowania stanowych uczelni wyższych. Innym znaczącym posunięciem Romneya było wprowadzenie powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego na obszarze swojego stanu- idei w Ameryce uważanej za bardzo socjalistyczną. Poza tym na początku swojej kadencji wyrażał ostrożne poparcie dla związków partnerskich, jako alternatywy dla bardziej rewolucyjnego pomysłu małżeństw homoseksualnych, ale później z tego się wycofał. Z drugiej strony w 2005 roku poddał pod głosowanie projekt ustawy przywracającej w Massachusetts karę śmierci za najcięższe przestępstwa w rodzaju terroryzmu, czy wielokrotnych zabójstw, ale propozycja przepadła w głosowaniu.

Romney nie kandydował na drugą kadencję, poświęcając dalsze rządy nad Bostonem i okolicami na rzecz ambitniejszego celu. Pierwsze rozważania na temat jego ewentualnych szans w wyborach prezydenckich miały miejsce już w 2004 roku. W lutym 2007 roku, zaraz po zakończeniu kadencji, oficjalnie ogłosił swój zamiar ubiegania się o republikańską nominację i jako pierwszy rozpoczął kampanię na szeroką skalę, z wykorzystaniem radia i telewizji, w czym bez wątpienia pomogła mu pokaźna suma zgromadzona na koncie bankowym. Do tej pory udało mu się zebrać na kampanię ponad 60 milionów dolarów (z czego 17 z własnych środków) – więcej niż jakiemukolwiek Republikaninowi w historii. W większości spraw ma poglądy konserwatywne, choć na ich tle wybija się jego troska o środowisko naturalne: popiera korzystanie z alternatywnych źródeł energii i ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. Z drugiej strony jest jednym z najgorętszych orędowników amerykańskiej obecności w Iraku i wysłania tam kolejnych żołnierzy, co obecnie nie jest postulatem mogącym porwać tłumy.

30 stycznia 2008: debata Republikanów w Bibliotece Reagana. W ocenie analityków niestosowny śmiech Romneya odebrał mu zwycięstwo w debacie; jej wynik pozostał nierozstrzygnięty.
 
Przed rozpoczęciem się prawdziwej kampanii jako największą słabość Romneya wskazywano jego religię – mormoni, z uwagi na ich poligamiczne związki i inne osobliwe zwyczaje w rodzaju pośmiertnego chrztu czy dopisywania dalszego ciągu Biblii są poza swoim rodzimym Utah traktowani co najmniej jak dziwacy. Szczególne zaniepokojenie wzbudził fakt, że zgodnie z oficjalną doktryną Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich każdy jego członek jest winien bezwarunkowe posłuszeństwo przewodniczącemu Kościoła, oficjalnie uznawanemu za apostoła i proroka, co w przypadku zwycięstwa Romneya mogłoby zagrozić świeckiemu charakterowi państwa. Sam Romney odcina się jednak od tego rodzaju podejrzeń – m.in. przywołał postać Kennedyego, który jako katolik nie brał rozkazów od papieża.
 
Oficjalne dystansowanie się od własnej religii i duże pieniądze wyłożone na promowanie własnej osoby przełożyły się na całkiem niezłe wyniki, jakie Romney zdobywał w kolejnych prawyborach. Wbrew wcześniejszym obawom, czy mormon może zdobyć zaufanie Amerykanów, były gubernator Massachusetts wygrał prawybory w Wyoming, Michigan i Nevadzie oraz zajął drugie miejsce w Iowa i New Hampshire. Pomimo zajęcia drugiego miejsca na strategicznej Florydzie nadal, obok Johna McCaina, jest głównym kandydatem w walce o republikańską nominację. Czas pokaże czy Ameryka jest gotowa na prezydenta wierzącego, że Jezus rozmawiał z Indianami.
 
 Maciej Józefowicz
 
 
Podobne:
środa, 30 stycznia 2008
MCCAIN, STRZAŁY, RYKOSZETY I NIEWYBUCHY
To było zwycięstwo dobrych manier nad złymi. To było zwycięstwo pamięci nad ulotnością. To było zwycięstwo charakteru nad wirtualną rzeczywistością. Zwycięstwo ciężko wypracowane przez McCaina.

McCain poszerzył swoją umiarkowaną bazę. Romney proponował deportować 12 milionów nielegalnych imigrantów, McCain napisał kiedyś projekt ustawy legalizującej ich pobyt, tak zwaną amnestię. Większość imigrantów to Latynosi (na Florydzie 1,7 mln przez ostatnie 15 lat), więc choć McCain był jedynym kandydatem nieprowadzącym kampanii po hiszpańsku, wygrał z Romneyem wśród nich 51% do 15%. Drugim decydującym czynnikiem zwycięstwa było wsparcie ze strony Chrisa Crista, popularnego gubernatora Florydy. Aż 42% wyborców uznało, że to wsparcie było „ważne" przy podejmowaniu przez nich decyzji. To porównywalny sentyment z tym, który był w Michigan, gdzie pamiętano o ojcu Mitta Romneya i gdzie dzięki temu Romney wygrał.
John McCain


Dotąd najpoważniejszymi kandydatami na wiceprezydenta u boku McCaina byli Bill Owens z Kolorado i Frank Keating z Oklahomy – pisałem o tym 11 stycznia. Czemu właśnie oni? Bo wice boku McCaina musi spełniać trzy warunki: być młodym (tj. 50-letnim), być przeciwnikiem legalności aborcji (bo na McCaina głosują również zwolennicy legalności aborcji, choć on sam jest jej przeciwny) i być gubernatorem. Tak nagłe i niespodziewane przez nikogo wsparcie McCaina ze strony Crista może wskazywać, że kryje się za nim oferta wiceprezydentury. Crist spełnia bowiem wszystkie trzy warunki. Jest młodym, bo 51-letnim konserwatywnym gubernatorem. Szukałem potwierdzenia dla swojej tezy, ale znalazłem tylko jednego Brytyjczyka, który tak sądzi, niemniej uważam, że jesienią zmierzą się pary Hillary - Obama versus McCain - Crist.

McCain nabrał wiatru w żagle po New Hampshire i Południowej Karolinie Romney zaś po Michigan i Newadzie. Mitt Romney dobrze się przygotował do rozgrywki. Przez pięć miesięcy: wrzesień, październik, listopad, grudzień i styczeń nadawał w telewizji swoje reklamówki. Byłego gubernatora Massachussets kosztowało to 1 milion dolarów tygodniowo. W tym czasie McCain nie miał pieniędzy, jeździł busem po New Hampshire od ratusza do ratusza i przemawiał. W samym wrześniu Romney puścił więcej reklamówek, niż McCain przez całą kampanię. Łącznie na Florydzie wyemitowano 4475 klipów Romneya i 470 klipów McCaina.

Mitt Romney w Iowa i New Hampshire strzelał do Huckabee'ego i McCaina reklamówkami negatywnymi, podobnie na Florydzie. Z dwu powodów Romneya trafiły rykoszety. Po pierwsze, były to reklamówki starego typu: „X jest okropny, więc głosuj na mnie". A po drugie, działanie reklamówki negatywnej – z czego najwidoczniej nie zdawał sobie sprawy sztab Romneya – jest następujące: trafia w cel i zabiera najwięcej punktów przeciwnikowi, ale zabiera też (choć mniej) punktów strzelającemu. Strzelanka reklamówkami ma sens jako pojedynek, ale nie wtedy, gdy ściera się kilku przeciwników naraz.

Pierwszą reklamówką negatywną nowego typu były „Wilki " z kampanii Busha w 2004 roku. McCain przez długi czas nie wykorzystywał arsenału kampanii negatywnej. Odczekał do ostatnich dni kampanii, gdy rozgrywka zawęziła się do dwu kandydatów i dopiero wtedy odpalił. Klip McCaina nawiązuje do Muppetów i wystawianych przez nie „Mistrzowskich sztuk", trawestujących najsłynniejsze wątki z Szekspira. Jest nawet ta sama muzyka. Reklamówka nie kończy się wcale pouczaniem wyborcy, by oddał głos na McCaina, a jedynie informacją, że jest to jego materiał wyborczy. Jest mrugnięciem oka do wyborcy.
 

To co wywindowało McCaina w ostatnich dniach, to sposób w jaki wykorzystał wsparcie ze strony gubernatora Crista i innych członków legislatury. Miał przygotowaną mapę społeczną, to znaczy w jakich dystryktach jak głosują wyborcy i jak się definiują. Po tej wstępnej targetyzacji wykonano 10 milionów 20-sekundowych telefonów do wyborców, co kosztowało pół miliona dolarów. W Tampie i w okolicach baz wojskowych na północy wyborcy odebrali telefon z nagraniem generała Normana Schwartzkopfa, który dowodził w czasie wojny o Kuwejt (1990-91). Bogaci żydowscy emeryci dostali telefon od Joe Liebermana, który był kandydatem na wiceprezydenta u boku Al Gore'a. W dzielnicach kubańskich w słuchawce odzywał się głos Mario Diaz-Balarta, zasiadającego w Kongresie azylanta z Kuby. W niejednorodnych etnicznie lub religijnie hrabstwach był to telefon od samego gubernatora.


Andrzej Kozicki

Konkurencyjnemu blogowi dziękuję za uczciwe przypomnienie, że obstawiałem zwycięstwo McCaina na Florydzie jeszcze zanim wygrał on w New Hampshire.

FLORYDA: MCCAIN I CLINTON

John McCain zajął pierwsze miejsce w republikańskim wyścigu uzyskując poparcie 36% wyborców. Mitt Romney, który zdobył 31% głosów był drugi, a na trzecim miejscu znalazł się Rudy Giuliani (14%). Za nim kolejno uplasowali się Mike Huckabee (13%) i Ron Paul (3%). Wygrana na Florydzie jest wyjątkowo cenna, ponieważ zwycięzca zgarnia wszystkich 57 delegatów. Obecnie, po uwzględnieniu rezultatów z Florydy, McCain ma 93 delegatów, Romney 59, Huckabee 40, Paul 4, a Giuliani 1 delegata.

Rezultaty prawyborów demokratycznych nie przekładają się na poparcie delegatów, ponieważ władze Partii Demokratycznej ukarały Florydę pozbawieniem jej delegatów za wyznaczenie zbyt wczesnego terminu prawyborów. Jeżeli jednak kara zostałaby zniesiona to powody do zadowolenia miałaby Hillary Clinton, która zwyciężyła zdobywając 50% głosów. Drugi był Barack Obama (33%), a trzeci – tradycyjnie – John Edwards (14%).

To dowód na to, że jestem konserwatywnym przywódcą, który potrafi zjednoczyć partię (…) Jeszcze dużo przed nami, ale zbliżamy się do otrzymania nominacji – mówił McCain dziękując swoim swoim zwolennikom za poparcie.

John McCain komentuje swoje zwycięstwo na Florydzie
 
Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez CNN, z republikańskiego wyścigu prezydenckiego ma wycofać się Rudy Giuliani, którego strategia polegająca na zignorowaniu wcześniejszych prawyborów i rozpoczęciu prawdziwej kampanii od Florydy, poniosła druzgocącą klęskę. Zdają się to nawet potwierdzać słowa samego Giulianego, który komentując swój słaby wynik użył czasu przeszłego oceniając swoją kampanię: Jestem dumny z tego, że prowadziłem pozytywną kampanię. Giuliani ma w następny wtorek, Super Wtorek, ogłosić wycofanie się z wyścigu i poprzeć Johna McCaina. Podobno rozmowy pomiędzy sztabem wyborczym McCaina i Giulianego są już w toku, a sam McCain już wygłaszając swoją mowę zwycięstwa na Florydzie bardzo ciepło wyrażał się o rywalu.
 
 
Anna Dryjańska

wtorek, 29 stycznia 2008
RASA I PŁEĆ MAJĄ ZNACZENIE

Rasa i płeć mają znaczenie - taki jest najważniejszy wniosek płynący z demokratycznych prawyborów w Południowej Karolinie. Barackowi Obamie udało się zjednoczyć czarnych wyborców i pozyskać ich głosy. Hillary Clinton, która poświęciła lata na przygotowanie swojego wizerunku (gender image) po to, by wystartować w wyścigu prezydenckim, otrzymała poważny cios na skutek nieprzyjaznych i naznaczonych rasowo działań jakie Bill Clinton podjął w ramach jej kampanii. Clinton nie tylko straciła elektorat czarnych kobiet - pojawiły się również wątpliwości co do tego, w jakim stopniu jej prezydentura byłaby kolejną kadencją Billa Clintona i zwykłym politykierstwem.

prof. Vasilikie Demos
prof. Vasilikie Demos

 
Jest jednak jeszcze inna kwestia, wynikająca z rezultatów prawyborów w Południowej Karolinie, która nie przyciągnęła należytej uwagi: zachowanie białych mężczyzn. Biali mężczyźni byli najmniejszą rasowo - płciową grupą demograficzną biorącą udział w prawyborach. Swoimi głosami wsparli Johna Edwardsa, którego wskazywali częściej niż Obamę i Clinton. Poza tym ci, którzy nie zagłosowali na Edwardsa przedkładali Obamę nad Clinton.

 

Tym co trudno przewidzieć na podstawie demokratycznych prawyborów jest zakres, w jakim czynnik płci i rasy są napędzane przez seksizm i rasizm. W czym tkwi atrakcyjność Johna Edwardsa dla białych, demokratycznych mężczyzn? I dlaczego wolą Obamę niż Clinton?


Vasilikie Demos

Vasilikie Demos, profesor socjologii na University of Minnesota, specjalistka studiów afroamerykańskich i gender studies.

KONTROWERSYJNA TEZA WĘGLARCZYKA
Dziennikarz Gazety Wyborczej Bartosz Węglarczyk postawił na swoim blogu kontrowersyjną tezę po prawyborach w Południowej Karolinie: Hillary ma problem. Jeśli nie przekona czarnoskórych wyborców, że jest lepszym kandydatem, przegra. Nikt bowiem jeszcze w historii Partii Demokratycznej nie przegrał prawyborów mając poparcie 80 proc. głosów Afro-Amerykanów. 
 
  
Jesse Jackson i Bill Clinton
Jesse Jackson i Bill Clinton
 
Bill Clinton nie bez powodu odwołał się w pierwszej wypowiedzi po prawyborach do przykładu murzyńskiego wielebnego Jesse Jacksona, który wygrał w Południowej Karolinie w 1984 roku. Nie bez powodu, gdyż wygrana murzyńskiego kandydata w murzyńskim stanie tylko sprawiła, że jeszcze więcej Murzynów zaczęło go popierać. Jesse Jackson jest żywym dowodem na to, że można zebrać 92% murzyńskich głosów (licząc cały ciąg prawyborów) i przegrać nominację. Jesse Jackson nie zdobył nominacji, bo uzyskał w 1988 roku tylko 9% białych głosów.

Procentowe poparcie we wczesnych prawyborach:


Obama 2008 Jackson 1988 Jackson 1984
Iowa 38 9 3
New Hampshire 37 8 5
South Carolina 55 54 25

 

Poparcie w 16 stanach w Super Wtorek 8 marca 1988. Jesse Jackson wygrał pięć z tych stanów, właśnie dzięki głosom Murzynów. Tak procentowo przedstawiało się poparcie dla Jacksona:


Biali Murzyni
Alabama 6 95
Arkansas 6 93
Florida 7 87
Georgia 6 93
Kentucky 7 --
Louisiana 6 96
Maryland 11 88
Massachusetts 16 --
Mississippi 6 92
Missouri 12 --
North Carolina 7 94
Oklahoma 8 84
Rhode Island 16 70
Tennessee 5 95
Texas 14 92
Virginia 14 95


Konkluzja: teza Bartosza Węglarczyka jest błędna.


Andrzej Kozicki

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10

O NAS

Kontakt/Współpraca


Creative Commons License
Teksty są dostępne
na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa 2.5 Polska
.

Tłumacz z nami
WE the Media (2004) -
słynny manifest dziennikarstwa obywatelskiego Dana Gillmora.
Maciej Lewandowski






Powered By
widgetmate.com
Sponsored By
Digital Camera