USA 2008 - wybory prezydenckie w Ameryce. Demokraci i Republikanie. Kandydaci: Barack Obama i John McCain. Informacje, analizy, newsy. Kampania, prawybory, wybory w Ameryce.
poniedziałek, 31 marca 2008
SEBASTIEN FATH: RELIGIA W BIAŁYM DOMU

Jako że sam jestem zainteresowany problematyką związków religii z polityką we współczesnym świecie i badam korelacje tych dziedzin w USA, zatem z żywym zainteresowaniem sięgnąłem po niezwykłą, jak na polski rynek wydawniczy, książkę Francuza - Sebastiena Fatha - traktującą o tym zagadnieniu. Dlaczego jest to pozycja szczególna i warta polecenia? Z kilku co najmniej powodów. Po pierwsze i przede wszystkim jest to pierwsza znana mi publikacja zajmująca się tą sferą stosunków w Ameryce przetłumaczona na język polski. Po drugie zaś na uwagę zasługuje bardzo dobry warsztat autora tej publikacji połączony z naprawdę głębokim studium zagadnienia. Nie ukrywam, że po lekturze zmuszony byłem do zweryfikowania moich sądów na pewne tematy związane z rolą religii w życiu publicznym Stanów Zjednoczonych.

Sebastien Fath
Sebastien Fath

Mimo, że krótkie streszczenie na końcu książki sugeruje, iż zajmuje się ona badaniem związków między polityką a religią po 11 września 2001 roku, to jednak w istocie jest inaczej, gdyż książka w sposób niezwykle trafny często opisuje i odwołuje się do wypadków o wiele wcześniejszych, a czasem przyczyn zjawisk występujących w dniu dzisiejszym szuka w czasach bardzo odległych - u samych źródeł amerykańskiej kultury i cywilizacji.

Kolejnym bardzo pozytywnym aspektem książki jest niezwykła dbałość autora o zachowanie naukowej formy i treści. Fath wykazuje sporą dozę erudycji posługując się w opisie omawianych zjawisk odwołaniami do wielu dziedzin współczesnej humanistyki - zwłaszcza socjologii i filozofii. Jednocześnie książka pełna jest faktów, omówień dotyczących zachodzących procesów przedstawianych niejako od kuchni. Rola czynnika religijnego zostaje dość mocno uwypuklona, jednak - co warte podkreślenia - autor nie przecenia jego wartości w wielu miejscach wskazując wręcz na to, iż bywa on zdecydowanie przeceniany. Tak jest np. w momencie, gdy zaczyna analizować postawę prezydenta George’a W. Busha porównując jego zachowanie i polityczne posunięcia z opiniami znanych amerykańskich duchownych na ich temat.

Religia w Białym Domu
Religia w Białym Domu (wydanie polskie - 2007)

Zdecydowanie dobrze się stało, ze ta książka trafiła na polski rynek wydawniczy, gdyż wypełniła wielką lukę, jaka do tej pory istniała, jeśli chodzi o opis podobnych zagadnień. Jednocześnie pragnę zwrócić uwagę na to, iż tytuł Religia w Białym Domu jest mylący gdyż nie oddaje całego bogactwa książki, która w wielu miejscach nie tylko analizuje politykę, ale również diagnozuje sytuację samego amerykańskiego społeczeństwa.

Na koniec, aby dodać łyżkę dziegciu do tej beczki miodu, powiedzieć wypada jeszcze jedną rzecz - niestety książka mimo trzymania się faktografii i ogólnie dobrego warsztatu ma takie miejsca i zakręty stylistyczne, które w wyraźny sposób pokazują osobisty stosunek autora do omawianych zagadnień. Co za tym idzie - książka ma lekko propagandowy wydźwięk o lewicowej nucie, co może się nie spodobać części czytelników. Co również jest warte podkreślenia, książka nie zajmuje się analizą szczególnie radykalnych postaw religijnych występujących w Ameryce. Większość cytowanych tekstów źródłowych pochodzi raczej z periodyków mieszczących się w głównym nurcie amerykańskiej religijności - był to jednak świadomy zabieg warsztatowy autora.

Paweł Adamiec
 
sobota, 29 marca 2008
W BUDOWIE...

Kontynuując moje eksploracje politycznych obrzeży Stanów Zjednoczonych dotarłem do Partii Socjalistycznej (Socialist Party USA) i jej kandydata w wyborach prezydenckich Briana Moore’a – kandydata radykalnej lewicy. Zazwyczaj nie używam przymiotnika radykalne w odniesieniu do poglądów politycznych, jednak Moore’a trudno opisać bez użycia tego słowa.

Podobnie jak w przypadku Cynthii McKinney , o której pisałem jakiś czas temu, Moore jest byłym członkiem Partii Demokratycznej. Ten 65-letni polityk pochodzi z Florydy, a największe sukcesy odnosił jak dotąd w działalności na rzecz rozwoju opieki społecznej w Ameryce Południowej. W latach 1969-72 był członkiem Korpusu Pokoju. Jego wyborcze zwycięstwa ograniczają się zaś jak dotąd do poziomu lokalnego. I nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie coś miałoby się zmienić.

Stewart Alexander i Brian Moore
Brian Moore - kandydat Partii Socjalistycznej na prezydenta (po prawej). Stewart Alexander - kandydat Partii Socjalistycznej na wiceprezydenta (po lewej).

Patria Socjalistyczna, której nominację uzyskał Moore 20 października 2007 roku na konwencji w St. Louis (Missouri), określa siebie jako radykalnie demokratyczną – co oznacza między innymi działania na rzecz wprowadzenia systemu wielopartyjnego, kooperatywnej własności i zarządzania gospodarką oraz państwa socjalnego (od darmowej i powszechnej edukacji, poprzez zabezpieczenia społeczne, po rozbudowany system opieki nad najsłabszymi członkami społeczeństwa). Ostatecznym celem, jaki stawiają sobie amerykańscy socjaliści jest stworzenie bezklasowego społeczeństwa.

Głównym punktem programu Moore’a jest natychmiastowe zakończenie amerykańskiej okupacji Iraku. Co ciekawe, oprócz wycofania wojsk, socjalistyczny kandydat postuluje również opuszczenie Zatoki Perskiej przez korporacje amerykańskie. Im daje na to w swoim programie pół roku. W swoim prezydenckim programie postuluje również zniesienie amerykańskiego embarga wobec Kuby, wycofanie się z baz wojskowych na tej wyspie i pozostawienie władzom tego kraju wszelkiego amerykańskiego majątku. Chce wstrzymania pomocy militarnej i ekonomicznej dla Izraela. Opowiada się za ratyfikacją Protokołu z Kioto oraz wyznaczeniem 30-godzinnego tygodnia pracy z płaca minimalną na poziomie 15$ za godzinę.

Warto odnotować, że u boku Moore’a startuje – na funkcję wiceprezydenta – czarnoskóry Stewart Alexander. Obaj panowie mają poparcie Liberty Union Party – organizacji, która powstała na bazie obywatelskich ruchów antywojennych z lat 60-tych ubiegłego wieku. Jej status jest jednak podobny do stanu jej internetowej witryny i wszystkich partii poza głównym nurtem... w budowie.

 
Jakub Osina
 
 
Podobne:
piątek, 28 marca 2008
NIXON KONTRA KENNEDY

Oliver Stone to jeden z reżyserów szczególnie chętnie podejmujących tematykę polityczno - społeczną. Swoimi obrazami komentował wiele ważkich problemów dotykających Amerykę: od wojny wietnamskiej po zamachy 11.09. Jeden z bardziej uznanych jego filmów, JFK, mierzy się z piętnem, jakie odcisnęła na Stanach Zjednoczonych tragiczna śmierć prezydenta Kennedy'ego. Mało kto jednak zna inny, późniejszy o cztery lata tytuł Stone'a nawiązujący do tej postaci.

Tytuł oryginalny:Nixon
Rok wydania: 1995
Produkcja: Cinergi Pictures
Reżyseria: Oliver Stone
Scenariusz: Stephen J. Rivele, Christopher Wilkinson, Oliver Stone

Richard Nixon jest przypuszczalnie najchłodniej wspominanym lokatorem Białego Domu. Alkoholizm, lekomania, nieprzyjemna osobowość oraz – rzecz jasna – Watergate zapisały się w narodowej pamięci. Stone konfrontuje ten wizerunek z mitem uwielbianego Kennedy'ego, któremu wybaczono wszelkie niedociągnięcia, ponieważ zmarł zbyt młodo, aby samemu je wymazać. Z przeciwnym przyjęciem zmaga się ekranowy Nixon (w tej roli jak zwykle świetny Anthony Hopkins), który objął urząd zaledwie sześć lat po zamachu w Dallas, dziewięć lat po wyborczej przegranej z nie kim innym, jak właśnie Kennedym.

Oliver Stone kreśli życiorys Nixona jako osoby wprawdzie niedoskonałej, ale godnej podziwu, w pewien przewrotny sposób szlachetnej. Nie jest to pean, łatwo jednak zauważyć, że reżyser starał się unikać najczęściej powtarzanych opinii o byłym prezydencie; jego Nixonowi można współczuć, gdy pijany i upokorzony rozmawia z portretem Kennedy'ego. Mimo to rodzina Nixona potępiła film, posuwając się do stwierdzenia, że nakręcono go z intencją dalszego zaszkodzenia wizerunkowi prezydenta. Być może miała na tę sytuację wpływ niedawna wówczas śmierć głównego zainteresowanego - Nixon zmarł zaledwie półtora roku przed premierą swojej kontrowersyjnej biografii.

Nixon

Historia opowiedziana jest w charakterystyczny dla Stone'a niechronologiczny sposób, przybliżając wydarzenia z życia i kariery Nixona w serii efektownie zmontowanych retrospekcji. Równie typowa dla tego autora jest lekko paranoiczna sugestia teorii spiskowej związanej z aferą Watergate i jej konsekwencjami. Stone jest przekonany, że trzydziesty siódmy prezydent był zbyt sprytny, aby bez pomocy wpakować się w tak poważne kłopoty.

Tak jak inne filmy Stone'a, także Nixon powala skalą czasową. Można sądzić, że to między innymi dzięki ponadtrzygodzinenmu czasowi trwania nie miał większych szans na sukces kasowy. Zarobił zaledwie trzynaście milionów dolarów przy czterdziestoczteromilionowym budżecie, pomimo pochlebnych recenzji. Oliver Stone jednakże nie zraził się do tematyki niepopularnych przywódców. Pod koniec kwietnia bieżącego roku mają ruszyć zdjęcia do filmu W. , będącego biografią obecnego prezydenta. Ciekawe, czy i w tym wypadku publiczność nie dopisze?

 
Michał Filipowicz
 

21:54, usa2008 , FILM
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 marca 2008
SŁABOŚĆ MILITARNA AMERYKI

Niedawno na USA 2008 ukazał się tekst Bartłomieja Bartela o amerykańskich siłach zbrojnych, ilustrujący potęgę amerykańskiego wojska. Teza o ogromnej amerykańskiej sile militarnej jest jednak daleka od rzeczywistości. Amerykanie dysponują dużym arsenałem dobrej jakościowo broni, jednakże wyprodukowano ją już dawno temu (jest przestarzała), a tymczasem pojawiły się nowe groźby, takie jak Iran.

Niezwykle obciążone dwiema jednoczesnymi wojnami siły lądowe, liczą dziś 2 razy mniej dywizji niż 17 lat temu. Flota samolotów lotnictwa militarnego jest co prawda duża, lecz dwa razy mniej liczna niż 17 lat temu . Co gorsza owa flota samolotów składa się z bardzo starych maszyn: m.in. bombowców B-52 z lat 50-tych i 60-tych, latających cystern KC-135 z tych samych okresów, samolotów transportowych C-130 i C-5 z lat 70-tych i myśliwców F-15 i F-16 również z lat 70-tych, kiedy to też wyprodukowano samoloty uderzeniowe A-10 i AWACSy marynarskie typu E-2C Hawkeye. Prezydent lata Boeingami 747 z lat 70-tych i 80-tych. AWACSy typu E-3 wyprodukowano w latach 50-tych i 60-tych.

Siły lądowe mają ogromną ilośc lekko opancerzonych, nie nadających się ani w Iraku, ani w Afganistanie, samochodów Humvee, oraz dużą ilośc BWP typu M2 Bradley. Choć świetnie radzą sobie one z armiami konwencjonalnymi, to jednak bardzo łatwo je zniszczyć zaimprowizowanymi minami używanymi w Afghanistanie i w Iraku. Tym minom nawet starsze modele czołgowe typu M1 Abrams nie potrafią sprostać. Mimo to Departament Obrony nadal zamawia kolejne Humveesy i BWP typu M2 Bradley.
 

Humvee
Humvee

Spośród wszystkich krążowników amerykańskiej floty, jedynie 3 są zdolne przechwytywac pociski balistyczne. Ameryka ma tarczę antyrakietową, ale taką, która chroni ją tylko przed mocarstwami nuklearnymi takimi jak Chiny czy Pakistan, nie zaś przed Rosją. Nasi wschodni sąsiedzi dysponują 1000-em pocisków balistycznych dalekiego zasięgu i pocisków samosterujących oraz, według Global Security, 16 000 głowic nuklearnych. Z takim arsenałem nie poradzi sobie ani proponowana Polakom przez Amerykanów tarcza antyrakietowa, ani broń antybalistyczna rozmieszczona w USA. Co gorsza Chiny produkują coraz więcej rakiet dalekosiężnych i głowic nuklearnych, więc również one mogą kiedyś zagrozić Stanom Zjednoczonym.

Ameryka ma obecnie poważnych konkurentów militarnych - wspomniane Chiny i Rosję. Chińczycy powiększają swoją flotę morską, a Rosja modernizuje marynarkę i lotnictwo. Władimir Putin zamówił niedawno nowe czołgi, 8 balistycznych łodzi podwodnych oraz wiele dalekosiężnych pocisków balistycznych typu SS-27 (Topol-M).

Jeżeli nowym prezydentem zostanie polityk preferujący rozwiązania militarne niż pokojowe (czyli John McCain), to będzie musiał gruntownie zmodernizowac amerykańskie siły zbrojnie.


Zbigniew Mazurak

środa, 26 marca 2008
KATOLICY CHCĄ GŁOSOWAĆ NA CLINTON

Do prawyborów w Pennsylwanii zostały jeszcze ponad trzy tygodnie, ale walka o głosy tamtejszych wyborców zaostrza się. Hillary Clinton i Barack Obama mają do podziału niebagatelną liczbę 188 delegatów. Gdyby prawybory odbyły się w zeszły poniedziałek to Clinton wygrałaby zdobywając 49% głosów, a Obama uzyskałby 39% głosów. Od wczoraj w Pennsylwanii emitowana jest reklamówka wyborcza Clinton, w której kandydatka przedstawiona jest jako obrończyni klasy średniej. Clinton zapowiada odebranie biznesowym grupom nacisku 55 miliardów dolarów, obniżkę podatków dla klasy średniej, stworzenie 5 milionów miejsc pracy i skończenie ze zwolnieniami podatkowymi dla przedsiębiorstw przenoszących miejsca pracy zagranicę.

Reklamówka wyborcza Hillary Clinton emitowana w Pennsylwanii

Według analityków o zwycięstwie jednego z kandydatów może przesądzić poparcie katolików, którzy stanowią ponad 30% populacji stanu (niemal 4 miliony). Sondaż przeprowadzony przez Quinnipac University wskazuje na znaczną przewagę Clinton (metodystki) nad Obamą (członka Zjednoczonego Kościoła Chrystusa) wśród katolickich wyborców w Pennsylwanii - 70% do 24% głosów.

David Leege, emerytowany profesor nauk politycznych University of Notre Dame, powiedział Associated Press, że popularność Clinton może wynikać z jej wizerunku silnej kobiety świetnie radzącej sobie w męskim świecie. Zdaniem profesora ten wizerunek przemawia do pokolenia katoliczek, które podjęły pracę poza domem zanim zrobiła to większość ich protestanckich rówieśniczek. Dla wielu z nich Hillary Rodham Clinton jest bohaterką.

Część komentatorów tłumaczy przewagę Clinton tym, że wielu katolików należy jednocześnie do grup społeczno - demograficznych tradycyjnie popierających kandydatkę: Latynosów, robotników i starszych kobiet. Według nich to właśnie te cechy, a nie katolicyzm, mają główne znaczenie w nadchodzącym głosowaniu. Mimo to Barack Obama zamierza walczyć o głosy katolików i zapowiada spotkania oraz konsultacje z katolickimi wyborcami.

 
Anna Dryjańska
 
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6

O NAS

Kontakt/Współpraca


Creative Commons License
Teksty są dostępne
na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa 2.5 Polska
.

Tłumacz z nami
WE the Media (2004) -
słynny manifest dziennikarstwa obywatelskiego Dana Gillmora.
Maciej Lewandowski






Powered By
widgetmate.com
Sponsored By
Digital Camera