USA 2008 - wybory prezydenckie w Ameryce. Demokraci i Republikanie. Kandydaci: Barack Obama i John McCain. Informacje, analizy, newsy. Kampania, prawybory, wybory w Ameryce.
poniedziałek, 30 czerwca 2008
NOWE MEDIA W STAREJ SPRAWIE

Ryszard Kapuściński pisał w Cesarzu jak istotne jest połączenie dwóch elementów prowadzących do awansu w strukturze dworskiej. Elementami tymi była twarz oraz nazwisko. Kiedy cesarz znał nazwisko oraz twarz swojego podanego awans był już niemal na wyciągnięcie ręki. Prezentowana forma promocji osób, nie dotyczy wyłącznie dworu cesarza etiopskiego Hajle Sellasje. Znana jest z historii i obecnie wcale nie traci na znaczeniu. Wizerunek oraz personalia nadal stanowią punkt odniesienia działań promocyjnych i popularyzatorskich.

Hajle Sellasje
Hajle Sellasje

Obecnie techniki promocji czy marketingu są nieustannie udoskonalane.  Jedna z dziedzin, w której szczególnie istotna jest ich znajomość to polityka. Wizerunki, portrety, popiersia polityków prezentowane są publicznej niezależnie od położenia geograficznego oraz kulturowego - zarówno  w krajach demokratycznych, częściowo demokratycznych oraz autorytarnych. W uproszczeniu można przyjąć, że krajach demokratycznych do form promocji można zaliczyć m.in. spotkania z  wyborcami, spoty radiowe oraz telewizyjne, kampanie out doorowe. To jednak tylko niektóre sposoby przybliżenia swojej osoby wyborcom.

Relatywnie nowym kanałem marketingu politycznego jest internet wraz z oprogramowaniem. Kandydaci piszą blogi, wypowiadają się na forach internetowych, wysyłają e-maile oraz promują się za pośrednictwem serwisów społecznościowych i tematycznych, takich jak np. Facebook, MySpace, Twitter, Digg, Flickr. Zasada polega na tym, żeby przez kanał komunikacji jakim jest serwis internetowy docierać do potencjalnych wyborców (rzecz jasna odpowiednie techniki są dostosowane do grup docelowych). Politycy korzystający z serwisu nie tylko promują swój wizerunek, ale także mają możliwość szerszej prezentacji swoich poglądów.

Reklamówka wyborcza Johna McCaina,
który tak jak Barack Obama ma swój własny kanał na You Tube

Serwisy umożliwiają interaktywność, co stwarza wielość możliwości promocji kandydata. Nie jest to działanie jednokierunkowe, w którym kandydat i jego sztab prezentują informacje. Jest to forma marketingu dwu i wielokierunkowa, ponieważ to wyborcy mają również wpływ na zawartość serwisu. Użytkownicy serwisów społecznościowych mogą na bieżąco reagować na działania kandydata poprzez dokonywaniem wpisów na ich stronach oraz wspierać jego działania  poprzez tworzenie grafiki, obrazów, muzyki itp. Oczywiście  ten proces jest kontrolowany przez sztab wyborczy kandydata. W przypadku starszych form marketingu politycznego w większości przypadków nie ma tej możliwości.

Barack Obama, John McCain a wcześniej Hillary Clinton korzystali z serwisów internetowych wspomagających działania wizerunkowe. Interaktywny marketing polityczny jest odpowiedzią na zapotrzebowanie ze strony potencjalnych wyborców. Kandydat na prezydenta prezentujący w serwisie nie występuję tutaj jako polityk, ale bardziej jako przyjaciel, kolega, znajomy, potrafiący rozmawiać na różne tematy. Postrzeganie kandydata jako znajomego wpisane jest w strategię miękkiej perswazji.

Nie dysponując danymi empirycznymi trudno dziś oszacować  wpływ serwisów internetowych na preferencje wyborcze w USA. Systematyczne badania socjologiczne i antropologiczne pomogą dostarczyć odpowiedzi lub/i rzucą światło na  nowe zagadnienia dotyczące faktycznej roli nowoczesnych narzędzi propagandy politycznej.

 

Rafał Wiśniewski

Katedra Socjologii Kultury, Instytut Socjologii UKSW w Warszawie

niedziela, 29 czerwca 2008
CLINTON NA TARCZY, ALE W GLORII CHWAŁY

Hillary Clinton najwyraźniej wreszcie doszła już do siebie po odpadnięciu z wyścigu prezydenckiego. Pod koniec mijającego tygodnia włączyła się aktywnie w kampanię swego niedawnego rywala, Baracka Obamy. Wcześniej, w ostatni wtorek, powróciła do wykonywania swych obowiązków senatorskich.

Jak relacjonują amerykańskie media, choć Clinton okazała się wielką przegraną wewnątrzpartyjnej kampanii, na Kapitolu zgotowano jej iście królewskie powitanie. Weszła do gmachu wejściem zarezerwowanym dla najważniejszych gości, z którego nawet sam wiceprezydent (formalny przewodniczący Senatu) korzysta sporadycznie. Przed budynkiem oczekiwały na nią tłumy pracowników senackiej kancelarii i biur poszczególnych parlamentarzystów, a także wielu zwykłych obywateli. Wszyscy radośnie wiwatowali na jej cześć.

Powitanie senator Hillary Clinton na Kapitolu

Równie gorące powitanie spotkało ją, gdy przekroczyła drzwi zarezerwowane tylko dla demokratycznych senatorów. Zebrani na naradzie przy lunchu członkowie izby wyższej na jej widok zaczęli hałasować radośnie zastawą stołową. Prominentna senator z Maryland, Barbara Mikulski, zakrzyknęła Hej, witamy ponownie! W tyle nie pozostała również senator Debbie Stabenow z Michigan, która zawołała Potrzebujemy cię! Gdy z sali zniknęli już dziennikarze, oficjalne przemówienie ku czci Clinton wygłosił senator Charles Schumer, który wraz z nią reprezentuje w Izbie stan Nowy Jork.

 

Jarosław Błaszczak
 
sobota, 28 czerwca 2008
BILANS TYGODNIA

Najnowszy sondaż Gallupa przedstawia pięć kluczowych kwestii tygodnia. Badania wskazują, że Amerykanie uważają wyścig prezydencki za wyrównany. Jednocześnie maleje zainteresowanie wyborami – zwłaszcza wśród zwolenników Partii Republikańskiej. Dr Frank Newport tłumaczy to nadejściem przejściowej fazy kampanii, w której znani są już nominaci Demokratów i Republikanów, a do końca kampanii ciągle względnie daleko.

Wiek Johna McCaina może mieć większy negatywny wpływ na jego szanse w wyborach niż rasa  na szanse Baracka Obamy. Co czwarty ankietowany uznał, że zaawansowany wiek McCaina niekorzystnie wpłynie na jego efektywność jako prezydenta, tymczasem analogiczną opinię w sprawie rasy Obamy podziela tylko co dziesiąty badany. Amerykanie uważają, że McCain lepiej niż Obama poradziłby sobie w przypadku ataku terrorystycznego.

Dr Frank Newport przedstawia wyniki badań Gallupa

Idealnym kandydatem na wiceprezydenta – zarówno dla McCaina jak i Obamy – byłby burmistrz Nowego Jorku, Michael Bloomberg. Bloomberg jest uważany za silnego przywódcę, więc kandydując z Obamą, który nie jest postrzegany w ten sposób, pomógłby mu w kształtowaniu odpowiedniego wizerunku. Z kolei dla McCaina uzdolniony ekonomicznie Bloomberg byłby remedium na brak wystarczającej orientacji w gospodarce (do której kilka miesięcy temu przyznał się McCain).

 

Anna Dryjańska

piątek, 27 czerwca 2008
KOGO WYBIERZE JOHN MCCAIN? (II)

Kolejnym gubernatorem wymienianych w gronie kandydatów na wiceprezydenta jest Charlie Crist z Florydy. Crist razem z Jindalem i Romneyem uczestniczył pod koniec maja w zamkniętym spotkaniu z McCainem na jego ranczu w Arizonie. Według nieoficjalnych informacji spotkanie miało na celu wyłonienie zastępcy McCaina. Floryda, ze swoim pamiętnym głosowaniem z 2000 roku jest jednym z najważniejszym stanów do zdobycia. Wyznaczenie Crista, który aktywnie włączył się w kampanię na rzecz McCaina podczas prawyborów, znacznie by ułatwiło to zadanie.

Charlie Crist
Charlie Crist

Na spotkanie został również zaproszony, choć z powodów rodzinnych nie przybył, Tim Pawlenty z Minnesoty. Ten stan jest z kolei fortecą Demokratów – ich kandydat wygrywał tam w siedmiu kolejnych wyborach z rzędu – więc lokalny gubernator jako wiceprezydent mógłby dać Republikanom bardzo prestiżowe zwycięstwo. Na korzyść obu kandydatur przemawia młody wiek polityków – odpowiednio 51 i 47 lat.

Tim Pawlenty
Tim Pawlenty

Czarnym koniem może okazać się gubernatorka Alaski, Sarah Palin. Na jej korzyść przemawia wiek (zaledwie 44 lata), atrakcyjny wygląd, medialność, fakt że jest kobietą oraz przede wszystkim niezwykle korzystne rankingi popularności - w jej rodzinnym stanie cieszy się sympatią ok. 85% wyborców. Problemem byłoby jednak przełożenie tego poparcia z tradycyjnie republikańskiej Alaski na inne regiony kraju. W przypadku McCaina może to nie zadziałać, ale w przyszłości duet Palin - Jindal byłby zabójczy.

Sarah Palin
Sarah Palin

Poważnym kandydatem może być również rzadko wspominany w mediach Tom Ridge, były gubernator Pensylwanii i sekretarz bezpieczeństwa krajowego, a obecnie jeden z najbliższych doradców McCaina. Pensylwania, choć w ostatnich latach głosowała na Clintona, Gore’a i Kerry’ego, jest jednak stanem głęboko podzielonym politycznie – jak to ujął jeden z demokratycznych komentatorów na jednym końcu mamy Filadelfię, na drugim Pittsburgh, a w środku Alabamę.

Tom Ridge
Tom Ridge

Zwycięstwo w Pensylwanii jest więc bardzo cenne dla obu stron, a z Ridge’em u boku McCainowi będzie łatwiej je osiągnąć. Problemem jest natomiast wiek Ridge'a (64 lata), absolutnie niemedialna osobowość i działalność w Departamencie Bezpieczeństwa Narodowego, oskarżanego o nieudolność, rozbudowaną biurokrację i sympatię dla pomysłów rodem z Orwella.

generał James L. Jonesgenerał David Petraeus
(od lewej) generał James L. Jones i generał David Petraeus

Z kręgów wojskowych dochodzą spekulacje o możliwości startu dwóch generałów: Jamesa L. Jonesa, byłego naczelnego dowódcy NATO i Davida Petraeusa, komendanta wojsk sojuszniczych w Iraku. Jones pochodzi z Kansas, które jest jednym ze swing states, ale to w sumie jedyny atut – wiek (64 lata) i brak doświadczenia w innych dziedzinach przekreślają jego szanse już na starcie. Petraeus z kolei jest młodszy i jemu przypisywane jest uspokojenie sytuacji w Iraku przez tzw. troop surge. Jednak w czasie, gdy wyborcy bardziej niż stabilnością w Zatoce Perskiej interesują się stanem własnej gospodarki, wydaje się to być zbyt małym osiągnięciem jak na potencjalnego człowieka nr 2 w kraju.

Carly Fiorina
Carly Fiorina

Możliwą kandydatką ze świata biznesu jest Carly Fiorina, była dyrektor generalna koncernu Hewlett Packard, uznawana przez wiele lat przez magazyn Forbes za najpotężniejszą kobietę w amerykańskiej gospodarce. Jej płeć, wiek (54 lata) i doświadczenie biznesowe to oczywiste atuty, ale z drugiej strony oczywiste związki z wielkim biznesem mogą okazać się nie do przyjęcia dla nieufnych względem wielkich korporacji przeciętnych Amerykanów.

Ponadto w kręgu ważniejszych kandydatów są wymieniani gubernator Teksasu Rick Perry, niezależny senator z Connecticut Joe Lieberman, który ubiegał już się o drugi urząd w państwie u boku Ala Gore’a i sekretarz stanu Condolezza Rice. Wszyscy jednak oznajmili, że wiceprezydentura ich nie interesuje.

 

 
Maciej Józefowicz


Podobne:

czwartek, 26 czerwca 2008
KOGO WYBIERZE JOHN MCCAIN? (I)

Teraz, gdy już wiemy, jakie wymagania musi spełniać kandydat na zastępcę McCaina przyjrzyjmy się kilku potencjalnym kandydaturom. Pierwszym, który zaczął publicznie mówić o gotowości przyjęcia tej oferty, jest były rywal McCaina, Mike Huckabee. Sztab McCaina nie wypowiedział się oficjalnie o tej propozycji, ale nazwisko byłego gubernatora Arkansas jest wymieniane na krótkiej liście kandydatów. Za Huckabee’em przemawia jego względnie młody wiek (52 lata), doświadczenie w rządzeniu, dobre kontakty z McCainem, oraz zdolność przemówienia do ogarniętego obsesją sukcesu i samodoskonalenia społeczeństwa – w końcu zrzucenie ponad 50 kilogramów o czymś świadczy. Wreszcie, co najważniejsze, jest ulubieńcem religijnej prawicy i uwiarygodniłby w jej oczach wizerunek McCaina, do tej pory nie bez racji krytykowanego za liberalne ciągoty.

Mike Huckabee
Mike Huckabee

Ale to jest jednocześnie największą słabością Huckabee'ego – większość skrajnej prawicy i tak poprze McCaina z samej racji tego, że jest kandydatem Republikanów, natomiast start w wyborach wspólnie z człowiekiem, który nie uznaje teorii ewolucji, chce zakazać aborcji oraz wzywa do jeszcze surowszej polityki antynarkotykowej, pogrążyłby GOP wśród niezależnych wyborców i dałby zwycięstwo na talerzu Obamie. W każdym razie, nawet jeśli nie uzyska nominacji, Huckabee zapewnił sobie przyszłość na najbliższe miesiące – będzie prowadził własny program poświęcony kampanii w telewizji Fox News, a dwa tygodnie po wyborach ma się ukazać jego nowa książka.

Mniej kontrowersji budzi ewentualna kandydatura Mitta Romneya, również niedawnego konkurenta McCaina w walce o nominację.Jeśli chodzi o kompetencje, Romneyowi nie można nic zarzucić – jako biznesmen, gubernator Massachusetts, czy przewodniczący komitetu organizacyjnego igrzysk olimpijskich w Salt Lake City udowodnił, że zna się na zarządzaniu zarówno prywatnymi spółkami, jak i instytucjami państwowymi. W tym ostatnim przypadku pokazał, że potrafi wyprowadzić na prostą przedsięwzięcia znajdujące się w beznadziejnej sytuacji. Zważywszy na ignorancję McCaina w dziedzinie gospodarki i obecną sytuację ekonomiczną Ameryki jest to argument nie do przecenienia. Tajemnicą poliszynela jest też fakt, że to Romney był faworytem partyjnych elit i stojącego za nimi wielkiego biznesu. W związku z tym jego dojścia mogą dać republikańskiej kampanii niezbędny zastrzyk gotówki. Za jego kandydaturą przemawiają również względy geograficzne – jego rodzinne Michigan jest jednym z najważniejszych swing states, a jego związki z Massachusetts mogą pozwolić McCainowi na podjęcie walki z Obamą w tej tradycyjnej twierdzy Demokratów.

Mitt Romney
Mitt Romney

Czynnikiem zmniejszającym jego szanse są jednak nienajlepsze relacje osobiste z McCainem oraz niskie notowania wśród republikańskich wyborców, oskarżających go nie bez racji o zmienność poglądów częstą nawet jak na polityka (czemu dali wyraz podczas Super Wtorku, preferując autentycznego konserwatystę Huckabee’ego). Wreszcie na niekorzyść Romneya przemawia jego wiek – 61 lat to trochę za dużo, jeśli od kandydata oczekuje się młodości i dynamizmu.

Młodości nawet w nadmiarze ma natomiast Bobby Jindal, zaledwie 37-letni gubernator Luizjany. Jindal jest najnowszym objawieniem Partii Republikańskiej – młody, przystojny, ze świetną przeszłością akademicką i zawodową (studia na Oksfordzie, praca w McKinsey) i , co najważniejsze, konserwatywny do bólu, już teraz jest określany jako godny następca Ronalda Reagana. Jego nominacja byłaby znakomitą odpowiedzią Republikanów na Baracka Obamę, pokazującą, że młoda krew w polityce nie jest wyłącznie domeną Partii Demokratycznej.

Bobby Jindal
Bobby Jindal

Jindal również doświadczenie w uzdrawianiu instytucji publicznych – jeszcze w latach 90-tych postawił na nogi luizjański system opieki zdrowotnej. Wreszcie jego hinduskie pochodzenie pozwoliłoby zerwać Republikanom z wizerunkiem partii WASP-ów i przyciągnąć w ich stronę część wyborców zauroczonych kolorem skóry Obamy. Z drugiej strony można postawić pytanie – czy na tak poważne stanowisko nie jest on jednak zbyt młody? Czy elektorat nie uzna go za niewystarczająco doświadczonego? Ale niezależnie od tego, jak na to pytanie odpowiedzą Republikanie, o Jindalu będzie jeszcze głośno.

 

Maciej Józefowicz

 
Podobne:
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5

O NAS

Kontakt/Współpraca


Creative Commons License
Teksty są dostępne
na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa 2.5 Polska
.

Tłumacz z nami
WE the Media (2004) -
słynny manifest dziennikarstwa obywatelskiego Dana Gillmora.
Maciej Lewandowski






Powered By
widgetmate.com
Sponsored By
Digital Camera