USA 2008 - wybory prezydenckie w Ameryce. Demokraci i Republikanie. Kandydaci: Barack Obama i John McCain. Informacje, analizy, newsy. Kampania, prawybory, wybory w Ameryce.
czwartek, 15 stycznia 2009
USA 2008 W KONKURSIE NA BLOG ROKU

Drodzy Czytelnicy, bierzemy udział w konkursie na polityczny Blog Roku. Będzie nam bardzo miło, jeśli docenicie naszą działalność oddając głos na USA 2008.

Blog Roku
14:46, usa2008 , O NAS
Link Komentarze (1) »
środa, 14 stycznia 2009
REPUBLIKAŃSKIE SNY O POTĘDZE (III)

NEWT GINGRICH

Były przewodniczący Izby Reprezentantów w ostatnich latach nie należał do głównego nurtu polityki, ale dzięki temu zdołał wytworzyć wokół siebie nimb złotych czasów Partii Republikańskiej. Czasów promowanego przez niego Kontraktu dla Ameryki, dzięki któremu w 1994 roku GOP po raz pierwszy od 40 lat przejęła kontrolę nad Kongresem. Płynąc na fali republikańskiej rewolucji partia Gingricha zdobyła również większość stanowisk gubernatorskich i legislatur stanowych i mogła boleśnie atakować ostatni bastion Demokratów – Biały Dom. Apogeum tych czasów było poddanie Billa Clintona impeachmentowi.

Newt Gingrich
Newt Gingrich

Z drugiej strony agresywna i kontrowersyjna osobowość Gingricha zaczęła być postrzegana jako czynnik szkodzący partii – badania opinii publicznej pokazywały, że Amerykanie woleli widzieć na stanowisku przywódcy Republikanów polityka bardziej ugodowego i nieogarniętego obsesją zniszczenia wroga. Odbiło się to w wyborach parlamentarnych w 1998 roku – starania Gingricha o usunięcie prezydenta z urzędu przełożyły się na straty Republikanów w Kongresie. Oczyszczenie Clintona z zarzutów było więc dla szefa Izby politycznym wyrokiem.  Gingrich złożył mandat kongresmena i wycofał się z czynnego życia politycznego. W późniejszych latach zajmował się analizami dla prawicowych think-tanków i pisaniem powieści z gatunku historii alternatywnej. Od 2007 roku kieruje również własną fundacją – American Solutions for Winning the Future.

Patrzenie na Gingricha jako na potencjalnego zbawcę Republikanów jest raczej przyznaniem się partii do bezsilności niż zalążkiem jakiegoś pozytywnego programu. Gingrich został zapamiętany jako polityk radykalny, nieukrywający swoich subiektywnych poglądów i działający w interesie własnej grupy, nie całego narodu.  Wojny kulturowe, które z zamiłowaniem toczył, podzieliły amerykańskie społeczeństwo, które dało wyraz niezadowoleniu z ich efektów, wybierając Obamę. Kwestie aborcji czy kontroli broni, dzięki Gingrichowi roztrząsane jako najważniejsze dla Ameryki, teraz poza fanatykami z obu stron nie interesują w zasadzie nikogo. Wyborcy chcieliby usłyszeć, co Gingrich miałby do powiedzenia w dziedzinie gospodarki czy ochrony zdrowia. A miałby niewiele.

Jak na polityka na wysokim szczeblu przystało, były szef Izby Reprezentantów uwikłany był również w skandale korupcyjne i nie wykazywał się szczególną wiernością małżeńską. Z drugiej strony znaczy to, że trudno wyciągnąć jakieś nowe kompromitujące informacje na jego temat.

U szczytu sławy Gingrich zdradzał ambicje wykraczające poza kierowanie pracami Izby Reprezentantów.  Marzenia o przeprowadzce do Białego Domu miał zdradzać zaufanym dziennikarzom już w 1996 roku. Całkiem możliwe, że celowo wybrał moment odejścia w cień, widząc, co się u Republikanów święci – dzięki temu nie jest kojarzony z dwiema kadencjami Busha, neokonserwatyzmem i wszystkim, co złe. Z drugiej strony wydaje się, że dzisiaj Republikanie bardziej potrzebują Gingricha jako planisty niż jako czynnego polityka. Może być więc głównym mózgiem GOP, określającym nową strategię po 8 latach buszyzmu, ale partia raczej nie wystawi go na pierwszą linię.

 

SARAH PALIN

Tego postaci chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Atrakcyjna gubernatorka Alaski była największym objawieniem mijającego roku w USA, większym nawet od Baracka Obamy. Teraz trudno będzie jej się wycofać z blasku fleszy, a nowy przywódca Republikanom potrzebny jest na gwałt.

Palin, jako rywalka Obamy, może mieć kilka atutów: wyznaje poglądy w dalszym stopniu podzielane przez konserwatywną Amerykę, bryluje na publicznych wystąpieniach i zamiast do rozumu potrafi przemawiać do serc wyborców. Trudno powiedzieć, czy do 2012 roku uda jej się utrzymać wizerunek outsiderki nieskażonej politycznym brudem, ale może on być bardziej wiarygodny niż próby zbliżenia się do wyborców dokonywane przez waszyngtońskich wyjadaczy.

Sarah Palin

Z drugiej strony gdyby Palin zdobyła nominację, niewątpliwie powróciłaby kwestia jej kompetencji. Po początkowym zachłyśnięciu się naturalnością byłej wicemiss Alaski, szybko okazało się, że w takich sprawach jak polityka zagraniczna czy orzeczenia Sądu Najwyższego, delikatnie mówiąc, nie błyszczy wiedzą. Co prawda, cztery lata to długi okres, który Palin może poświęcić na podróże do innych krajów i naukę. Wpadki z tej kampanii są jednak zbyt łakomym kąskiem, by ich powtórnie nie wykorzystać.

Ostatecznie szansom Palin może zaszkodzić pewne podobieństwo – nie jest przesadnie inteligentna, oczytana, czy obeznana w kwestiach politycznych. Pozuje za to na prostego człowieka z ludu i ma poparcie religijnej prawicy. Do złudzenia przypomina to karierę pewnego polityka, o którym Republikanie chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Ten polityk właśnie wyprowadza się z Białego Domu.

Oczywiście, będę bardzo zdziwiony, jeśli sympatycy Republikanów za cztery lata dokonają wyboru między właśnie tymi nazwiskami. Do 2012 roku jeszcze szmat czasu, w którym pozornie pewni kandydaci mogą się wypalić, a zupełnie nieznani politycy objąć prowadzenie w wyścigu. W końcu, czy ktoś cztery lata temu słyszał o Baracku Obamie?

Na koniec dobra informacja dla Republikanów związana z przydziałem elektorów poszczególnym stanom. Zostanie on dokonany już na podstawie nowego spisu powszechnego, przeprowadzonego w 2010 roku. Prognozy sprzyjają czerwonym stanom – gdyby obecne wybory przeprowadzane były według nowego przydziału, McCain zyskałby 7 głosów kosztem Obamy.

 

Maciej Józefowicz

 

Przeczytaj także:

 

PolitykaGlobalna.pl - portal o polityce międzynarodowej

Zapraszamy do nowego serwisu o polityce międzynarodowej - PolitykaGlobalna.pl

 

wtorek, 13 stycznia 2009
EKSPANSJA OBAMOMANII

Obamomanii w Ameryce nie widać końca – co więcej, rozszerza się ona na nowe pola. Teraz trafiła na grunt opowieści o superbohaterach. W środę ukaże się 583 numer komiksu The Amazing Spider-Man, w którym prezydent-elekt odegra pierwszoplanową rolę.

Tematem odcinka są niecne knowania superzłoczyńcy Chameleona, który dzięki mocom odpowiadającym pseudonimowi zamierza podszyć się pod Obamę na jego inauguracji, by zająć Biały Dom. Spiderman, obecny na inauguracji jako swoje cywilne alter ego, fotoreporter Peter Parker, wyczuwając dzięki swym pajęczym zmysłom dwóch Obamów orientuje się, że coś jest nie tak i oczywiście wkracza, by ratować sytuację. Pojawienie się superbohatera początkowo nie wzbudza entuzjazmu nowego prezydenta, który uznaje to za mieszanie się w kompetencje Secret Service. Gdy jednak wróg zostaje pokonany, Obama zmienia zdanie i daje Człowiekowi-Pająkowi oficjalne upoważnienie do walki ze złem.

Cena okładkowa to 3 dolary i 99 centów. Badacze rynku szacują, że cały nakład zostanie błyskawicznie wyprzedany. Egzemplarze w obiegu kolekcjonerskim mogą kosztować nawet 20 dolarów.

Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy gospodarz Białego Domu gości w świecie obrazkowych opowieści. John Kennedy strzegł prawdziwej tożsamości Supermana, Richard Nixon występował gościnnie na łamach komiksów o Fantastycznej Czwórce, a Ronald Reagan prosił o radę Batmana. Polscy fani mogą pamiętać, jak na pogrzebie Supermana (który umarł oczywiście tylko po to, by za jakiś czas zmartwychwstać) przemawiał Bill Clinton. Także George W. Bush pojawił się kilka razy w komiksowym świecie.

Jak mówi Joe Quesada, dyrektor publikującego opowieści ze Spidermanem wydawnictwa Marvel Comics, przypadek Obamy jest jednak inny. Marvel po raz pierwszy zdecydował się uczynić taki zaszczyt człowiekowi, który formalnie nie jest jeszcze prezydentem. Ma to być odpowiedź na wielką popularność prezydenta-elekta, jak również wskazanie na zbieżność jego poglądów z tymi promowanymi przez komiks. Słynny slogan związany z Człowiekiem-Pająkiem, Wielka siła to wielka odpowiedzialność, można zdaniem Quesady zastosować również do Obamy.

Przede wszystkim jednak numer z nowym prezydentem ma uczcić fakt, że do Białego Domu wprowadza się pierwszy w historii zdeklarowany fan komiksów. Obama na szlaku kampanii przyznał się do kolekcjonowania w dzieciństwie opowieści obrazkowych i fascynacji ich bohaterami, szczególnie Batmanem czy właśnie Spidermanem. Prezydent-elekt nie przepada za to za Supermanem – jego zdaniem wszechmocny Człowiek ze Stali jest zbyt potężny, by zasługiwać na status prawdziwego herosa. Człowiek-Nietoperz czy Człowiek-Pająk, którzy w walce ze złem ryzykują własnym życiem, są zdaniem zwycięzcy wyborów lepszymi przykładami do naśladowania. Mimo tego nowy prezydent miał na swojej senackiej stronie zdjęcie w towarzystwie figury najsłynniejszego amerykańskiego superherosa. Obama za młodu lubił też, co raczej nie pasuje do jego obecnego wizerunku, Conana Barbarzyńcę. Komiksy nie były również obcym tematem dla Johna McCaina – kandydat Republikanów najbardziej przepadał za przygodami Batmana.

 

Maciej Józefowicz

 

PolitykaGlobalna.pl - portal o polityce międzynarodowej

Zapraszamy do nowego serwisu o polityce międzynarodowej - PolitykaGlobalna.pl

 

poniedziałek, 12 stycznia 2009
PRZYGOTOWANIA BIDENA

Niecały tydzień temu odbyła się pierwsza sesja nowo wybranego amerykańskiego Kongresu, jedna z ostatnich w jakich udział wziął wiceprezydent-elekt Joe Biden, który wraz z Barackiem Obamą zostanie zaprzysiężony na nowe stanowisko już za kilka dni. Postanowił on jednak zaangażować się w wykonywanie nowych obowiązków już znacznie wcześniej. W końcu, jak przyznał w grudniowym wywiadzie dla CNN, zgodził się kandydować u boku Obamy tylko pod warunkiem, że będzie miał realny wpływ na podejmowane w Białym Domu decyzje. Dlatego właśnie ostatnie tygodnie były dla Bidena okresem wytężonych przygotowań do współrządzenia.

W jednym z pierwszych wywiadów powiedział, że nie spodziewał się, że sytuacja gospodarcza USA będzie aż tak zła. Zaznaczył również, że Biały Dom pod kuratelą Obamy będzie dążył do ratowania miejsc pracy i wsparcia amerykańskich przedsiębiorstw. Próbą dokonania tego ma być wpompowanie w gospodarkę około 700 miliardów dolarów, na co potrzebna jest zgoda Kongresu. Na płaszczyźnie stosunków międzynarodowych Biden ma być głównym graczem Białego Domu. Jego doświadczenie w kierowaniu senacką komisją spraw zagranicznych już procentuje. 

Barack Obama i Joe Biden
Barack Obama i Joe Biden

Niedawno wrócił z bardzo udanej wizyty w Afganistanie i Pakistanie, gdzie spotkał się z prezydentami obu krajów i przedstawił główne założenia amerykańskiej polityki odnośnie tego regionu. Zgodnie z tym co  w trakcie kampanii wyborczej zapowiadał Obama, Amerykanie mają zamiar - kosztem wojny w Iraku - skupić się na działaniach zbrojnych przeciw afgańskim talibom, z których rąk w ostatnich atakach zginęło pięciu amerykański żołnierzy. W Afganistanie stacjonuje ponad 30 tysięcy żołnierzy amerykańskich. Wchodzą oni w skład 70-tysięcznego międzynarodowego kontyngentu. Biden  zapowiedział wysłanie dodatkowych 30 tysięcy żołnierzy do walki z rebeliantami na pograniczu afgańsko-pakistańskim.     

Ostatnie wypowiedzi i wydarzenia potwierdzają to, jak Biden swoją rolę w rządzeniu sobie wyobraża. Będę służył dalekowzroczną poradą, by pomóc mu [Obamie] podjąć wszystkie niezbędne decyzje – tak mówił niecały miesiąc temu. Jak do tej pory Obama jednak zawsze zdradzał wysoką samodzielność w podejmowaniu kluczowych decyzji.

 

Marcin Świerczek

 

PolitykaGlobalna.pl - portal o polityce międzynarodowej

Zapraszamy do nowego serwisu o polityce międzynarodowej - PolitykaGlobalna.pl

 

sobota, 10 stycznia 2009
SOJUSZ AMERYKI I EUROPY

Europa – zachwycona faktem wyboru Obamy – czeka z niecierpliwością na początek jego kadencji i pierwsze decyzje dotyczące polityki światowej. Oczekiwania – i potrzeby – są ogromne. Po ośmiu latach rządów Busha, których jednym ze skutków jest zerwanie współpracy międzynarodowej na linii USA – Europa, świat (a przynajmniej jego zachodnia część) ma nadzieję na rozpoczęcie nowego rozdziału w stosunkach międzynarodowych. Ameryka Obamy musi stać się ponownie liderem zachodniego świata – świata zachodnich wartości, zachodniego dostatku i zachodniej siły. Nie może jednak dążyć do tego drogą wyznaczoną przez swojego ostatniego (wciąż urzędującego) prezydenta.

Obama for Kanzler
źródło: cleveland.com

Europa oczekuje od nowej Ameryki działania opartego bardziej na łagodnej perswazji i wielostronnych rozmowach, niż na narzucaniu swego zdania z pozycji siły. Wszyscy zgadzają się co do tego, że USA wciąż pozostaje największą potęgą militarną, ale nie wszyscy zgadzają się na wykorzystywanie tej potęgi w celu rozwiązywania międzynarodowych sporów. Więcej rozmów, mniej straszenia – tego oczekują europejscy politycy od nowego amerykańskiego prezydenta. Rozmów, które doprowadzić muszą do rozwiązania najbardziej palących kwestii współczesnego świata.

Opierając się na europejskich i amerykańskich analizach, przedstawię w punktach najważniejsze zadania, które czekają na wspólne: amerykańsko – europejskie działania, opiszę współczesną sytuację międzynarodową, w jakiej zadania te przyjdzie politykom realizować i wskażę na największe potencjalne zagrożenia mogące przeszkodzić w ich rozwiązaniu.

 

Zadania do wykonania (najważniejsze):

 

1. Doprowadzenie do pokoju na Bliskim Wschodzie;

2. Spowodowanie zaniechania prac nad programem nuklearnym przez Iran;

3. Umożliwienie Afgańczykom zaprowadzenia porządku w swoim kraju;

4. Zmotywowanie Rosji do rzetelnego wywiązywania się z funkcji światowego dostarczyciela energii przy jednoczesnym zagwarantowaniu niezawisłości państwom byłego ZSRR (jak Ukraina), poprzez ich zbliżenie do struktur Unii Europejskiej;

5. Zamknięcie więzienia w Guantanamo, przy wydatnej pomocy państw europejskich polegającej na przyjęciu części więźniów.

 

Jak pisałem wcześniej – wszystkie te kwestie wymagają ścisłej współpracy europejsko – amerykańskiej oraz dużo dobrej woli z obu stron. Od Amerykanów Europejczycy oczekują złagodzenia wizerunku i wyzbycia się mocarstwowych przyzwyczajeń, sami natomiast powinni – zdaniem Baracka Obamy – konkretnie i zdecydowanie odpowiadać na konkretne i zdecydowane prośby pomocy wysuwane przez USA.

 

Aktualna sytuacja polityczno – ekonomiczna:

 

1. Głęboki światowy kryzys gospodarczy;

2. Zmiana światowego układu sił – wzrost znaczenia państw azjatyckich (Indie, Chiny) wskutek globalizacji;

3. Spadek autorytetu USA w świecie;

4. Gwałtowne, nieobliczalne reakcje Rosji (groźby militarne na propozycje budowy Tarczy antyrakietowej, wstrzymanie dostaw gazu).

 

Potencjalne (największe) zagrożenia mogące przeszkodzić w osiągnięciu założonych celów:

 

1. Nowa Zimna wojna w wyniku działań Rosji (scenariusz mało prawdopodobny);

2. Różnice w postrzeganiu roli USA w świecie przez Amerykanów (USA jako niekwestionowany lider, przewodnik, państwo wyjątkowe, mające misję do spełnienia) i Europejczyków (USA jako współrzędny partner);

3. Destabilizacja gospodarki światowej i finansów (głównie europejskich) wskutek amerykańskiej polityki dofinansowywania upadających korporacji;

4. Obsadzenie nowej administracji amerykańskiej ludźmi z poprzednich ekip, mogące skutkować kontynuacją dotychczasowej twardej linii politycznej.

 

Jak widać – zarówno potrzeby, jak i zagrożenia są duże.  O tym, czy europejscy politycy, wraz ze swymi amerykańskimi partnerami, poradzą sobie i skierują światowy porządek na nowe, lepsze tory, przekonamy się za parę miesięcy. Działać trzeba szybko – co do tego zgodnych jest większość komentatorów – miesiąc miodowy nowego prezydenta powinien trwać jak najkrócej – trzeba jak najszybciej wziąć się do wytężonej pracy i uporać się z najpotrzebniejszymi potrzebami.

 

Maciej Lewandowski

szef serwisu Lektury Reportera

 

PolitykaGlobalna.pl - portal o polityce międzynarodowej

Zapraszamy do nowego serwisu o polityce międzynarodowej - PolitykaGlobalna.pl

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 94

O NAS

Kontakt/Współpraca


Creative Commons License
Teksty są dostępne
na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa 2.5 Polska
.

Tłumacz z nami
WE the Media (2004) -
słynny manifest dziennikarstwa obywatelskiego Dana Gillmora.
Maciej Lewandowski






Powered By
widgetmate.com
Sponsored By
Digital Camera