USA 2008 - wybory prezydenckie w Ameryce. Demokraci i Republikanie. Kandydaci: Barack Obama i John McCain. Informacje, analizy, newsy. Kampania, prawybory, wybory w Ameryce.
niedziela, 04 stycznia 2009
NAJDZIWNIEJSZE AMERYKAŃSKIE MOMENTY 2008 (II)

Barr w swojej klasyfikacji umieszcza także epizod związany z republikańskim kandydatem na urząd prezydencki – Johnem McCainem. Przypomina słynną debatę prezydencką, podczas której senator z Arizony określił Obamę słowami that one czyli tamten. Było to nie tylko dziwaczne, ale i niezbyt uprzejme, i nie przysłużyło się wtedy wizerunkowi weterana z Wietnamu.

Analizując dobór najdziwniejszych wydarzeń przez autora nie trudno zorientować się kogo uczynił on faworytem klasyfikacji. Na liście aż 3 razy pojawia się urzędujący prezydent George W. Bush. Barr wspomina pozostającą świeżo w pamięci konferencję prasową Busha i premiera Iraku Nuriego al-Malikiego, która w grudniu miała miejsce w Bagdadzie. Wtedy amerykański prezydent szczęśliwie uchylił się przed parą butów rzuconych w niego przez rozwścieczonego irackiego dziennikarza. Niezbity z tropu żartował zaraz potem: Wszystko co mogę powiedzieć, to to, że mają rozmiar 10. Zdjęcia filmowe uwieczniające tę scenę obiegły cały świat.

 

Mniej spektakularny, ale równie dziwny charakter miało głosowanie, które towarzyszyło wyborom prezydenckim w San Francisco. Mieszkańcy mieli zadecydować o tym czy zmienić nazwę Zakładu Kontroli Zanieczyszczenia Wody Oceanicznej (Oceanside Water Pollution Control Plant) na Zakład Ściekowy im. George'a W. Busha (George W. Bush Sewage Plant). Kuriozalne głosowanie odbyło się z inicjatywy grupy aktywistów niezbyt sympatyzujących z obecną administracją. Jednak mieszkańcy miasta odrzucili tę propozycję dużą przewagą głosów. Jednym z głównych powodów takiej decyzji były zbyt wysokie koszty związane ze zmianą nazwy.

Barr zauważa także inne dziwne wydarzenie związane z urzędującym prezydentem: spotkanie George'a W. Busha z Barbarą Streisand podczas uroczystości w Kennedy Center. Prezydent wręczył jej nagrodę całując ją w policzek. Było to o tyle znamienne, że Streisand należy do artystów będących największymi przeciwnikami Busha. Nawoływała nawet do jego impeachmentu. Ale tamtego wieczora stwierdziła, że odstawia na bok politykę.

Tym wydarzeniem publicysta Politico kończy swoją klasyfikację, ale w moim przekonaniu nie uwzględnił on w niej jeszcze jednego dziwnego wydarzenia – zapowiedź mianowania Hillary Clinton sekretarzem stanu. Fakt, że prezydent-elekt wybrał na swoją prawą rękę osobę, z którą stoczył najbardziej zacięty pojedynek o prezydenturę, był dużym zaskoczeniem dla opinii publicznej.

Miniony rok w amerykańskiej polityce obfitował w wiele dziwnych sytuacji. W tym zestawieniu znalazła się niewielka część z nich. Zapewne stało się tak za sprawą finałowej fazy kampanii wyborczej, dlatego należy się spodziewać, że 2009 nie dostarczy aż tyle rozrywki. Choć kto wie? Wszystko może się jeszcze zdarzyć.


Ewa Dryjańska

 

 

PolitykaGlobalna.pl - portal o polityce międzynarodowej

Zapraszamy do nowego serwisu o polityce międzynarodowej - PolitykaGlobalna.pl

 

piątek, 02 stycznia 2009
NAJDZIWNIEJSZE AMERYKAŃSKIE MOMENTY 2008 (I)
Początek roku to tradycyjnie czas podsumowań minionych 365 dni. Zrobił to także Andy Barr z Politico, który przypomniał 10 najdziwniejszych momentów w amerykańskiej polityce 2008 roku. Znamienne jest, że prawie wszystkie w mniejszym lub większym stopniu powiązane były z kampanią prezydencką.

Na pierwszym miejscu znalazł się rzecz jasna wybór Baracka Obamy na prezydenta – pierwsza wygrana człowieka o czarnym kolorze skóry na główny urząd Ameryki. Ale kolejne wydarzenia przypomniane przez Barra miały już mniej oczywisty charakter, chociażby przewrotna taktyka wyborcza Mike'a Huckabee’ego. Gubernator Arkansas zapowiedział na konferencji prasowej, że nie będzie stosował brudnych chwytów w kampanii, więc nie pokaże negatywnej reklamówki wyborczej której głównym bohaterem był Mitt Romney, ale następnie puścił ją zgromadzonym w sali dziennikarzom.

Kolejnym zabawnym momentem kampanii był epizod związany z Hillary Clinton. Aby poprawić swój wizerunek wśród wyborców była Pierwsza Dama postanowiła napić się z robotnikami. W tym celu zatrzymała się w zajeździe Bronko w Indianie. Jednak wbrew jej przewidywaniom media nie zauważyły jej przywiązania do klasy robotniczej. Stała się za to ulubionym obiektem żartów amerykańskich komików.

Podobny efekt odniosły zabiegi Obamy na spotkaniu z demokratycznymi gubernatorami zaraz po uzyskaniu przez niego nominacji. Komiczny efekt wywołała tym razem mównica, z której przemawiał senator z Illinois, która w ewidentny sposób stylizowana była na mównicę prezydenta USA: zamiast pieczęci prezydenckiej widniało na niej logo kampanii Obamy, a zamiast napisu E Pluribus Unum (Spośród wielu jeden) można było przeczytać Vero Possumus (Yes we can). W związku z kpinami dziennikarzy napis został szybko usunięty.

Z Obamą związane były także rewelacje gubernatora Illinois Roda Blagojevicha, który został oskarżony o próbę sprzedaży opróżnionego urzędu senatora. Jak wynika z akt Blagojevich miał ponoć sam rozważać objęcie tego stanowiska, by odbudować swój wizerunek na potrzebę potencjalnego startu w wyborach prezydenckich w 2016 r. Barr uważa to za o tyle paradoksalne, że gubernator robił wszystko, co tylko mogło przekreślić jego marzenia o fotelu prezydenckim, a w ostatnich miesiącach miał świadomość tego, że FBI zaczyna się przyglądać jego działalności.

Otoczenie kandydata Republikanów także zostało wyróżnione przez publicystę Politico, w tym aż dwa razy Sarę Palin. Barr przypomina zamieszczanie z Trig Palin –  synem gubernatorki Alaski, którego część mediów okrzyknęła jej wnukiem. Według plotki Sarah Palin była babcią chłopca, a jego prawdziwą matką miała być córka gubernatorski – Bristol.

Innym dziwnym wydarzeniem z udziałem Sary Palin był wywiad telewizyjny udzielany przez nią podczas tradycyjnego święta ułaskawiania indyków w jej rodzinnym miasteczku Wasilla. Gubernatorka opowiadała o kampanii wyborczej, gdy tuż za nią obcinano głowy indykom. W ten sposób po raz kolejny stała się obiektem żartów w internecie.

W tym miejscu warto także wspomnieć o rozmowie telefonicznej Palin z fałszywym Sarkozym. Gubernatorka jeszcze jako kandydatka na wiceprezydenta rozmawiała przez telefon z mężczyzną, który przedstawił się jako prezydent Francji, ale okazał się być komikiem z Kanady. Co prawda o tym epizodzie Barr nie wspomina, ale możliwe, że kierowała nim chęć umieszczenia większej ilości osób w tej klasyfikacji.

 

Ewa Dryjańska

 

PolitykaGlobalna.pl - portal o polityce międzynarodowej

Zapraszamy do nowego serwisu o polityce międzynarodowej - PolitykaGlobalna.pl

 

czwartek, 01 stycznia 2009
DICK CHENEY DUSI OBAMA GIRL
 
Wszystkim Czytelnikom życzymy szczęśliwego Nowego Roku :)

środa, 31 grudnia 2008
SPEŁNIONE POSTANOWIENIE NOWOROCZNE OBAMY
Kto jeszcze pamięta jak rok temu wyglądał polityczny krajobraz w Stanach? Hillary Clinton miała bez trudu zyskać demokratyczną nominację i wygrać wybory prezydenckie. Pierwszym etapem marszu po zwycięstwo miała być wygrana w prawyborach w Iowa, 3 stycznia 2008. Te jednak niespodziewanie wygrał senator z Illinois (a po stronie republikańskiej niespodziankę zrobił Mike Huckabee). The Christian Science Monitor twierdzi, że to właśnie niespodziewane zwroty akcji uczyniły rok 2008 epokowym. Oto fragment debaty sześciorga demokratycznych kandydatów w Iowa Public Television z 13 grudnia 2007 roku.
 
 
Kandydaci opowiadają o swoich postanowieniach noworocznych. Chcę być lepszym ojcem i lepszym mężem (...), chcę nieustannie przypominać sobie o tym, by nie onieśmielała mnie obawa przez przegraną, po to bym mógł dokonać prawdziwej zmiany w życiu Amerykanów. Jak widać Obama nie dał się onieśmielić.
 
 
Anna Dryjańska
 
 
PolitykaGlobalna.pl - portal o polityce międzynarodowej

Zapraszamy do nowego serwisu o polityce międzynarodowej - PolitykaGlobalna.pl

 

poniedziałek, 29 grudnia 2008
STREFA GAZY W OGNIU - MILCZENIE BUSHA I OBAMY
Już ponad 300 osób zginęło w wyniku trwających od soboty izraelskich nalotów na Strefę Gazy. Administracja Busha obwinia Hamas o zaostrzenie konfliktu. Obama milczy. Przez świat arabski przetaczają się gorące protesty. Niewykluczone, że Izrael niedługo rozpocznie atak drogą lądową.
 
O takiej możliwości świadczy mobilizacja rezerwistów i rozmieszczenie jednostek opancerzonych w pobliżu granicy. Władze izraelskie oświadczyły w poniedziałek, że ich celem jest obalenie reżimu Hamasu. Będziemy sprzyjać dowolnemu innemu rządowi, który zajmie miejsce Hamasu - powiedział wicepremier Izraela. 
 
Rzecznik Białego Domu, Gordon Johndroe, zapewnił, że przebywający w Teksasie prezydent Bush jest w kontakcie z władzami państw regionu. Stany Zjednoczone rozumieją, że Izrael musiał podjąć działania obronne - odpowiedział rzecznik zapytany o to, czy izraelskie naloty w odopowiedzi na ataki rakietowe Hamasu są usprawiedliwione. Prezydent Bush nie będzie się wypowiadał w najbliższych godzinach na ten temat. Milczy również Barack Obama. Jego główny doradca, David Axelrod, powiedział w telewizji NBC, że w Ameryce jest tylko jeden prezydent na raz i to on wypowiada się w imieniu Stanów Zjednoczonych. Obama jest informowany przez administrację Busha o rozwoju sytuacji.
 
The bodies of five Palestinian siblings at a hospital morgue [AFP/Mohammed Abed]
Ciała pięciorga palestyńskich dzieci w szpitalnej kostnicy.
Rodzeństwo zginęło w wyniku izraelskich nalotów na Strefę Gazy.
[AFP/Mohammed Abed; więcej zdjęć]
 
New York Times przypomina, że podczas czerwcowej wizyty w Jerozolimie Obama opowiedział się zdecydowanie po stronie izraelskiej. David Axelrod powiedział CBS, że Obama dostrzega specjalną relację pomiędzy USA i Izraelem, ale zamierza zarówno ze stroną izraelską jak i palestyńską dążyć do ustanowienia pokoju. AFP przytacza słowa przyszłej sekretarz stanu, Hillary Clinton, która w czerwcu powiedziała, że Teraz i na zawsze, Stany Zjednoczone stoją po stronie Izraela
 
Nie jest jednak jasne, czy Obama będzie tak silnym sprzymierzeńcem Izraela jak Bush - twierdzi Deb Riechmann z Associated Press. Powołuje się na słowa Jona Altermana, szefa Programu Bliskowschodniego w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie. Myślę, że Obama będzie wspierał Izrael, ale nieco mniej bezwarunkowo. Wyjdzie z założenia, że Izrael jest naszym sprzymierzeńcem, ale musimy spojrzeć na to z nowej perspektywy. Alterman stwierdził również, że władze izraelskie mogły rozpocząć naloty właśnie teraz ze względu na kalendarz polityczny Izraela i USA. W Izraelu 10 lutego odbywają się wybory, więc umiarkowani politycy mają okazję zaprezentować swoje twarde stanowisko wobec Hamasu. Z kolei za prezydenta Busha reakcja USA na zaostrzenie konfliktu była pewna, a więc łatwa do przewidzenia. Trudno o taką pewność w przypadku Obamy.
 
 
Anna Dryjańska
 
 
 
PolitykaGlobalna.pl - portal o polityce międzynarodowej

Zapraszamy do nowego serwisu o polityce międzynarodowej - PolitykaGlobalna.pl

 


O NAS

Kontakt/Współpraca


Creative Commons License
Teksty są dostępne
na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa 2.5 Polska
.

Tłumacz z nami
WE the Media (2004) -
słynny manifest dziennikarstwa obywatelskiego Dana Gillmora.
Maciej Lewandowski






Powered By
widgetmate.com
Sponsored By
Digital Camera